30 kwietnia 2013
#.Infoo.
Ostatnio mam małe problemy z dobraniem tła.. Więc przepraszam jak jakieś nie przypadnie Wam do gustu. Ale przecież liczy się treść ; p
#.5.
dwie godziny później
Wypiłam chyba z 30 drinków. Jeszcze założyłam się z Zayn'em że wypije więcej kieliszków wódki w minute niż on. Oczywiście wygrałam. Jestem wszystkiego świadoma. Jak zawsze.
-Danielle. Boże.
Westchnęłam i zawiesiłam ramię na koleżance. Z dnia na dzień coraz bardziej się przyjaźnimy.
-Boże. Susan jaka ty upita.
-Wiem, ale ja chcę dzisiaj tyle pić.
-Dziewczyno czemu ty mu tego nie powiesz.
-Jak mu mam powiedzieć,jak tak robi.
Pokazałam palcem na Harry'ego który tańczy z jakąś rozgrzaną laską.
-Oh Susan. Jeszcze się Wam uda.
-E tam!
-Można prosić Panią do tańca.
Usłyszałyśmy czyjś głos i zobaczyłyśmy Justin'a.
-Oczywiście.
Uśmiechnęłam się i wyszłam na parkiet z Bieber'em. Zaczęliśmy tańczyć. W głośnikach rozbrzmiała Rihanna-Don't Stop The Music. Justin zaczął niby niechcący ocierać się o moje ciało. Podoba mi się to nawet. Przechyliłam lekko głowę i zauważyłam, że Harry się na nas patrzy.
-Jak Ci się układa z Harry'm?
-A wiesz co, jest super.
Odpowiedziałam z uśmiechem.
-Jesteście ze sobą już?
-Dokładnie za 3 minuty będziemy już miesiąc.
-To znaczy, że 17?
-Tak.
Usiadłam z Justin'em przy jakimś stoliku i zaczęliśmy rozmawiać. Jestem dość tajemnicza tego wieczora.Aż chyba za bardzo.
Oczami Harry'ego.
Hmm. Muszę coś ciekawego zrobić. Jest pełno sławnych ludzi w koło. Podszedłem do mikrofonu i muzyka ustała. Wzrok Susan zatrzymał się na mnie,tak jak innych.
-Więc. Chciałem bardzo podziękować za najwspanialszy miesiąc spędzony z moją dziewczyną,Susan. Susan, kochanie mam nadzieję, że będzie więcej takich dni,miesięcy.Kocham Cię nad życie i wiedź, że jesteś jedyną kobietą którą tak kocham.
Z każdym słowem zacząłem zbliżać w jej stronę gdzie siedzi z moim kumplem. Coś chyba Justin jest zbyt zaciekawiony moją dziewczyną.
-Susan, kocham Cię.
Powiedziałem i oddałem jakiemuś gostkowi mikrofon. Susan wstała i ustała naprzeciwko mnie. Tej jej magiczny wzrok. Nie mogę zrobić jej tego kawału zbyt bardzo... Wpiła się w moje usta. Złapałem ją w biodrach i zamknąłem oczy. Po chwili Susan przytuliła się do mnie. Przetańczyliśmy prawie cały koniec.
2 godziny później - 17 sierpień
Oczami Susan.
Złapałam za rękę Harry'ego i skierowaliśmy się wszyscy w stronę limuzyna. Jestem trochę nad pobudzona. Wsiadłam za Danielle do limuzyny i zaczęłam się sama do siebie śmiać. Co się ze mną dzieję. Zaczęłam żartować z Louis'em. Coś czuję, ze szybko padnę......Po 20 minutach tak przynajmniej Liam mi powiedział wysiedliśmy z limuzyna. Paul otworzył nad bramę i weszliśmy do domu.
-Paul było genialnie. Wszyscy myślą że Harry mnie kocha a ja jego. Musiało wszystko dobrze wyjść.
-I wyszło Susan. Jestem z Was zadowolony teraz idźcie wszyscy do swoich pokoju.
Podniosłam sukienkę i zaczęłam powoli wchodzić po schodach. Ktoś mnie unosi.
-Harry,wariacie co ty robisz!
Zaczęłam się śmiać.
-Co trzeba zanieść swoją dziewczynę do jej pokoju.
Harry otworzył drzwi od mojego pokoju i położył mnie na łóżku. Spojrzałam w jego szmaragdowo-zielone oczy. Nagle mój wzrok przeniósł się na jego usta, na różane usta. Przegryzłam wargę. Jego usta teraz przedstawiają uśmiech. Znów zatopiłam się w jego oczach i złapałam go za mankiety od koszuli. Przywarłam go do siebie czule i zachłannie całując. Nie wiem czym to działa. Harry usiadł na mnie okrakiem. Podoba mi się to bardziej. Oderwałam się od Harry'ego.
(J)-Nie chcę robić czegoś,co będę żałować.
Wyszeptałam a Harry powoli zszedł ze mnie i się uwodzicielsko uśmiechnął.
(H)-Miłej nocy.
Powiedział i wyszedł z pokoju. Zamknęłam oczy i opadłam na poduszki.
(J)-Ahh.
Wstałam i zdjęłam szpilki i sukienkę. Jakoś ułożyłam te rzeczy na podłodze i weszłam pod kołdrę. Położyłam się na brzuchu i raptownie zasnęłam.
12.00
Usłyszałam czyjeś szepty i otworzyłam oczy. Popatrzyłam się na moje prawo i zauważyłam Danielle,Niall'a i Louis'a.
(J)-Z czego się ryjecie.
Oznajmiłam i opadłam głową o poduszkę.
(L)-Fajny tatuaż.
(J)-Co!?!
Raptownie się podnosiłam i spadłam po drugiej stronie łóżku. Jestem prawie goła. Szybko złapałam sukienkę i zakryłam się nią.
(N)-Spokojnie, nie patrzyliśmy się na Twoje gorące ciało.
(J)-No mam nadzieję!Co!
(D)-Dobra ja idę do Liam'a. Wy lepiej też dajcie spokój dziewczynie!
(L i N)-Yhym.
Spojrzałam się na zamykające drzwi i ostrożnie opadłam na podłogę. Usłyszałam że znów ktoś wchodzi.
(J)-Do jasnej cholery czego chcesz Niall lub Louis!
Teraz trochę się wkurzyłam. Usłyszałam odchrząknięcie.
(H)-To raczej nie Niall ani Lou.
Szybko podniosłam się do pozycji siedzącej. Spojrzałam się na oczy Harry'ego. Ahh. Gdyby on mógł być cały mój.
(H)-O czym tak myślisz Susan?
(J)-Co nic.
Za pewne spłonęłam rumieńcami z dwóch powodów. Że jestem przed niedostępnym facetem dla mnie pół naga i że zagapiłam się w jego oczy.
(H)-Może ty się ubierz itp. a ja wrócę za 20 minut.
(J)-Yhymm.
Wymruczałam i Harry wyszedł z mojego pokoju. Zdjęłam sukienkę z siebie i podeszłam do drzwi. Przekręciłam klucz i odetchnęłam. Weszłam do łazienki i wykonałam szybki prysznic. Wytarłam się starannie i nałożyłam starannie puder. Mocno wy tuszowałam rzęsy. Posmarowałam usta pomadką i na nią nałożyłam różowawy błyszczyk. Weszłam nadal goła do garderoby. Coś za dużo tutaj ciuchów jest. Zauważyłam karteczkę przylepioną do lustra. Podeszłam do niego i delikatnie zdjęłam ją.
Kupiliśmy Ci parę rzeczy. Mamy nadzieję że jesteś zadowolona.
Riccki,Matt i Danielle.<3
Momentalnie się uśmiechnęłam i wyjęłam nową koronkową i zarazem seksowną bieliznę, czarną bokserkę, czarne szpilki i czarne obcisłe czarne spodnie 3/4. Założyłam wszystko na siebie i nasunęłam trzy czarne bransoletki z buliny i dwie czarne. Spryskałam się moimi drugimi ulubionymi perfumami od Beyonce. Uśmiechnęłam się do lustra. Nagle ktoś wszedł do pokoju aż podskoczyłam. Wstałam z krzesełka i usiadłam na kanapie. Po mnie powtórzył ten czyn Harry. Tylko ze usiadł na przeciwko mnie. Przegryzł wargę. Mój wzrok powędrował na jego oczy. Uśmiechnęłam się.
(J)-Słuchaj Harry. To co wczoraj tutaj zaszło..
(H)-Susan.
Harry wstał i usiadł koło mnie. Te jego oczy. Przegryzłam wargę. Harry dotknął mojego policzka i zaczęliśmy się powoli do siebie zbliżać. Usłyszałam nagle pukanie i ktoś wszedł do pokoju. Odskoczyliśmy od siebie. Dosłownie.
(P)-Przepraszam jeżeli Wam przeszkadzam. Tutaj masz pieniądze.. I Harry możesz wyjść?
(H)-Oczywiście.
Harry spojrzał się na mnie i wyszedł.
(P)-Nawet jeżeli na poważnie się w sobie zakochacie i tak będziesz dostawać pieniądze.
(J)-Ale..
(P)-Rozumiesz?
(J)-Tak.
(P)-Dobra. Tutaj są pieniądze. Ok. Ja lecę.
(J)-Do widzenia.
(P)-Do widzenia.
Paul wyszedł z mojego pokoju a ja wzięłam kopertę. Zawsze mi się wydaje, że on tak dziwnie ze mną rozmawia.Przeliczyłam szybko pieniądze Dwanaście tysięcy. Dla chłopków z zespołu to zapewne mało. Dla mnie może być. Nagle zaczęłam rozbrzmiewać w całym pokoju albo domu mój dzwonek. Wyszłam z pokoju i szybko zbiegłam po schodach.
(J)-Gdzie mój telefon służbowy.. Cholera jasna!
Wbiegłam do kuchni i otworzyłam szafkę z herbatą. Uff.
(J)-Tak,słucham. Susan Martines.
(J)-A witam,witam. Dobrze proszę poczekać.
Szybko wbiegłam po schodach i weszłam do mojego pokoju. Wyjęłam kalendarz i zaczęłam przerzucać kartki.
(J)-Na 30 sierpnia? Dobrze,dobrze. To do widzenia.
Rozłączyłam się i położyłam telefon na stoliku. Schowałam pieniądze do portfela i wzięłam moją czarną listonoszkę. Taka została tylko jedna wyprodukowana. Udało mi się ją kupić. Chusteczki, telefony,kalendarz,kosmetyczka,gumy do żucia. Wrzuciłam sobie dwie do buzi i zaczęłam żuć. Jeszcze psiknęłam się perfumami i narzuciłam na siebie czarną skórzaną rock'ową kurtkę. Wy tuszowałam jeszcze mocniej rzęsy i założyłam na nos moje okulary przeciwsłoneczne. Są one czarno-fioletowe kujonki.
Zeszłam na dół i wzięłam kluczę.
(J)-Wrócę późno..
Powiedziałam wchodząc na chwilę do salonu. Uśmiechnęłam się i wyszłam wkładając kluczę do torebki. Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej i wyszłam z posiadłości chłopaków. Ujrzałam z dziesięć fanek One Direction. Chyba mnie zauważyły bo zaczęły iść w moją stronę i jeszcze głośniej rozmawiać. Skręciłam i zaczęłam iść w stronę domu mojego i chłopaków.
-Susan!!!
Chciałam iść dalej ale nagle zostałam otoczona ze wszystkich stron.
-Dasz mi autograf!!?
-Jak Ci się układa z Harry'm.
-Przytulisz mnie.
-A mi też dasz autograf?!?!
Przewróciłam oczami.
(J)-Dziewczyny. Ja nie jestem sławna. Jak zobaczycie Harry'ego to z nim rozmawiajcie. Przepraszam Was ale ja idę do pracy.
-To ty pracujesz?!? Przecież jesteś na utrzymaniu Harry'ego.
(J)-Co?!
Odwróciłam się w stronę dziewczyna która wypowiedziała te słowa.
(J)-Skąd Ci to przyszło do głowy?!?
-Ale,ale.
(J)-No. Do widzenia Paniom.
Wymamrotałam i przecisnęłam się przez mały tłum. Zahaczyłam o sklep. Weszłam do niego i wzięłam małą cole w butelce i czekoladowego batonika. Zapłaciłam i wyszłam. Wypiłam chyba z pół butelki i schowałam ją. Otworzyłam batona i zaczęłam go jeść. Coś czuję że będzie jeszcze gorzej.
Oczami Matt'a.
(M)-Ale. Proszę Panie tutaj nie ma Susan. I nie umawiały się Panie.
(R)-Umawiały się. Matt zadzwoń a potem mów czy się umawiały czy nie.
Spojrzałem się za klientki i uśmiechnąłem się. Susan dała mi całusa w kącik ust i wpuściłem wszystkie Panie. Rose zaprowadziła je do jej ''gabinetu''. Westchnąłem i zamknąłem drzwi.
(J)-Riccki!
(R)-Czego!
Usiedliśmy w salonie.
(J)-Zakochałem się.
(R)-No to zajebiście!
(J)-Ona jest typem dziewczyny buntowniczki. I..
Łzy zaczęły spływać po moich policzkach.
(R)-Stary co Ci jest! Pamiętaj! Obojętnie jaka to panienka. Zaryzykuj. Podejdź do niej pocałuj. A jak będzie chciała zaciągnij ją do łóżka!
(J)-Wiesz co! Dobry pomysł! Ja spadam. Idę trochę ulotek poroznosić. Cześć.
Wyszedłem z domu. Zapowiada się bardzo ciekawie.
Mam nadzieję, że się podoba. Przepraszam, że tak późno dodaje rozdział. Nie będę teraz pisąc jak większość dziewczyn którym nie chce się dodawać rozdziałów że mam dużo nauki i lekcji. Bo nie mam dużo nauki i lekcji. Blogi są na pierwszym miejscu ;p Skomentuj jak Ci się podoba i masz jakieś uwagi :)
Do następnego..
Wypiłam chyba z 30 drinków. Jeszcze założyłam się z Zayn'em że wypije więcej kieliszków wódki w minute niż on. Oczywiście wygrałam. Jestem wszystkiego świadoma. Jak zawsze.
-Danielle. Boże.
Westchnęłam i zawiesiłam ramię na koleżance. Z dnia na dzień coraz bardziej się przyjaźnimy.
-Boże. Susan jaka ty upita.
-Wiem, ale ja chcę dzisiaj tyle pić.
-Dziewczyno czemu ty mu tego nie powiesz.
-Jak mu mam powiedzieć,jak tak robi.
Pokazałam palcem na Harry'ego który tańczy z jakąś rozgrzaną laską.
-Oh Susan. Jeszcze się Wam uda.
-E tam!
-Można prosić Panią do tańca.
Usłyszałyśmy czyjś głos i zobaczyłyśmy Justin'a.
-Oczywiście.
Uśmiechnęłam się i wyszłam na parkiet z Bieber'em. Zaczęliśmy tańczyć. W głośnikach rozbrzmiała Rihanna-Don't Stop The Music. Justin zaczął niby niechcący ocierać się o moje ciało. Podoba mi się to nawet. Przechyliłam lekko głowę i zauważyłam, że Harry się na nas patrzy.
-Jak Ci się układa z Harry'm?
-A wiesz co, jest super.
Odpowiedziałam z uśmiechem.
-Jesteście ze sobą już?
-Dokładnie za 3 minuty będziemy już miesiąc.
-To znaczy, że 17?
-Tak.
Usiadłam z Justin'em przy jakimś stoliku i zaczęliśmy rozmawiać. Jestem dość tajemnicza tego wieczora.Aż chyba za bardzo.
Oczami Harry'ego.
Hmm. Muszę coś ciekawego zrobić. Jest pełno sławnych ludzi w koło. Podszedłem do mikrofonu i muzyka ustała. Wzrok Susan zatrzymał się na mnie,tak jak innych.
-Więc. Chciałem bardzo podziękować za najwspanialszy miesiąc spędzony z moją dziewczyną,Susan. Susan, kochanie mam nadzieję, że będzie więcej takich dni,miesięcy.Kocham Cię nad życie i wiedź, że jesteś jedyną kobietą którą tak kocham.
Z każdym słowem zacząłem zbliżać w jej stronę gdzie siedzi z moim kumplem. Coś chyba Justin jest zbyt zaciekawiony moją dziewczyną.
-Susan, kocham Cię.
Powiedziałem i oddałem jakiemuś gostkowi mikrofon. Susan wstała i ustała naprzeciwko mnie. Tej jej magiczny wzrok. Nie mogę zrobić jej tego kawału zbyt bardzo... Wpiła się w moje usta. Złapałem ją w biodrach i zamknąłem oczy. Po chwili Susan przytuliła się do mnie. Przetańczyliśmy prawie cały koniec.
2 godziny później - 17 sierpień
Oczami Susan.
Złapałam za rękę Harry'ego i skierowaliśmy się wszyscy w stronę limuzyna. Jestem trochę nad pobudzona. Wsiadłam za Danielle do limuzyny i zaczęłam się sama do siebie śmiać. Co się ze mną dzieję. Zaczęłam żartować z Louis'em. Coś czuję, ze szybko padnę......Po 20 minutach tak przynajmniej Liam mi powiedział wysiedliśmy z limuzyna. Paul otworzył nad bramę i weszliśmy do domu.
-Paul było genialnie. Wszyscy myślą że Harry mnie kocha a ja jego. Musiało wszystko dobrze wyjść.
-I wyszło Susan. Jestem z Was zadowolony teraz idźcie wszyscy do swoich pokoju.
Podniosłam sukienkę i zaczęłam powoli wchodzić po schodach. Ktoś mnie unosi.
-Harry,wariacie co ty robisz!
Zaczęłam się śmiać.
-Co trzeba zanieść swoją dziewczynę do jej pokoju.
Harry otworzył drzwi od mojego pokoju i położył mnie na łóżku. Spojrzałam w jego szmaragdowo-zielone oczy. Nagle mój wzrok przeniósł się na jego usta, na różane usta. Przegryzłam wargę. Jego usta teraz przedstawiają uśmiech. Znów zatopiłam się w jego oczach i złapałam go za mankiety od koszuli. Przywarłam go do siebie czule i zachłannie całując. Nie wiem czym to działa. Harry usiadł na mnie okrakiem. Podoba mi się to bardziej. Oderwałam się od Harry'ego.
(J)-Nie chcę robić czegoś,co będę żałować.
Wyszeptałam a Harry powoli zszedł ze mnie i się uwodzicielsko uśmiechnął.
(H)-Miłej nocy.
Powiedział i wyszedł z pokoju. Zamknęłam oczy i opadłam na poduszki.
(J)-Ahh.
Wstałam i zdjęłam szpilki i sukienkę. Jakoś ułożyłam te rzeczy na podłodze i weszłam pod kołdrę. Położyłam się na brzuchu i raptownie zasnęłam.
12.00
Usłyszałam czyjeś szepty i otworzyłam oczy. Popatrzyłam się na moje prawo i zauważyłam Danielle,Niall'a i Louis'a.
(J)-Z czego się ryjecie.
Oznajmiłam i opadłam głową o poduszkę.
(L)-Fajny tatuaż.
(J)-Co!?!
Raptownie się podnosiłam i spadłam po drugiej stronie łóżku. Jestem prawie goła. Szybko złapałam sukienkę i zakryłam się nią.
(N)-Spokojnie, nie patrzyliśmy się na Twoje gorące ciało.
(J)-No mam nadzieję!Co!
(D)-Dobra ja idę do Liam'a. Wy lepiej też dajcie spokój dziewczynie!
(L i N)-Yhym.
Spojrzałam się na zamykające drzwi i ostrożnie opadłam na podłogę. Usłyszałam że znów ktoś wchodzi.
(J)-Do jasnej cholery czego chcesz Niall lub Louis!
Teraz trochę się wkurzyłam. Usłyszałam odchrząknięcie.
(H)-To raczej nie Niall ani Lou.
Szybko podniosłam się do pozycji siedzącej. Spojrzałam się na oczy Harry'ego. Ahh. Gdyby on mógł być cały mój.
(H)-O czym tak myślisz Susan?
(J)-Co nic.
Za pewne spłonęłam rumieńcami z dwóch powodów. Że jestem przed niedostępnym facetem dla mnie pół naga i że zagapiłam się w jego oczy.
(H)-Może ty się ubierz itp. a ja wrócę za 20 minut.
(J)-Yhymm.
Wymruczałam i Harry wyszedł z mojego pokoju. Zdjęłam sukienkę z siebie i podeszłam do drzwi. Przekręciłam klucz i odetchnęłam. Weszłam do łazienki i wykonałam szybki prysznic. Wytarłam się starannie i nałożyłam starannie puder. Mocno wy tuszowałam rzęsy. Posmarowałam usta pomadką i na nią nałożyłam różowawy błyszczyk. Weszłam nadal goła do garderoby. Coś za dużo tutaj ciuchów jest. Zauważyłam karteczkę przylepioną do lustra. Podeszłam do niego i delikatnie zdjęłam ją.
Kupiliśmy Ci parę rzeczy. Mamy nadzieję że jesteś zadowolona.
Riccki,Matt i Danielle.<3
Momentalnie się uśmiechnęłam i wyjęłam nową koronkową i zarazem seksowną bieliznę, czarną bokserkę, czarne szpilki i czarne obcisłe czarne spodnie 3/4. Założyłam wszystko na siebie i nasunęłam trzy czarne bransoletki z buliny i dwie czarne. Spryskałam się moimi drugimi ulubionymi perfumami od Beyonce. Uśmiechnęłam się do lustra. Nagle ktoś wszedł do pokoju aż podskoczyłam. Wstałam z krzesełka i usiadłam na kanapie. Po mnie powtórzył ten czyn Harry. Tylko ze usiadł na przeciwko mnie. Przegryzł wargę. Mój wzrok powędrował na jego oczy. Uśmiechnęłam się.
(J)-Słuchaj Harry. To co wczoraj tutaj zaszło..
(H)-Susan.
Harry wstał i usiadł koło mnie. Te jego oczy. Przegryzłam wargę. Harry dotknął mojego policzka i zaczęliśmy się powoli do siebie zbliżać. Usłyszałam nagle pukanie i ktoś wszedł do pokoju. Odskoczyliśmy od siebie. Dosłownie.
(P)-Przepraszam jeżeli Wam przeszkadzam. Tutaj masz pieniądze.. I Harry możesz wyjść?
(H)-Oczywiście.
Harry spojrzał się na mnie i wyszedł.
(P)-Nawet jeżeli na poważnie się w sobie zakochacie i tak będziesz dostawać pieniądze.
(J)-Ale..
(P)-Rozumiesz?
(J)-Tak.
(P)-Dobra. Tutaj są pieniądze. Ok. Ja lecę.
(J)-Do widzenia.
(P)-Do widzenia.
Paul wyszedł z mojego pokoju a ja wzięłam kopertę. Zawsze mi się wydaje, że on tak dziwnie ze mną rozmawia.Przeliczyłam szybko pieniądze Dwanaście tysięcy. Dla chłopków z zespołu to zapewne mało. Dla mnie może być. Nagle zaczęłam rozbrzmiewać w całym pokoju albo domu mój dzwonek. Wyszłam z pokoju i szybko zbiegłam po schodach.
(J)-Gdzie mój telefon służbowy.. Cholera jasna!
Wbiegłam do kuchni i otworzyłam szafkę z herbatą. Uff.
(J)-Tak,słucham. Susan Martines.
(J)-A witam,witam. Dobrze proszę poczekać.
Szybko wbiegłam po schodach i weszłam do mojego pokoju. Wyjęłam kalendarz i zaczęłam przerzucać kartki.
(J)-Na 30 sierpnia? Dobrze,dobrze. To do widzenia.
Rozłączyłam się i położyłam telefon na stoliku. Schowałam pieniądze do portfela i wzięłam moją czarną listonoszkę. Taka została tylko jedna wyprodukowana. Udało mi się ją kupić. Chusteczki, telefony,kalendarz,kosmetyczka,gumy do żucia. Wrzuciłam sobie dwie do buzi i zaczęłam żuć. Jeszcze psiknęłam się perfumami i narzuciłam na siebie czarną skórzaną rock'ową kurtkę. Wy tuszowałam jeszcze mocniej rzęsy i założyłam na nos moje okulary przeciwsłoneczne. Są one czarno-fioletowe kujonki.
Zeszłam na dół i wzięłam kluczę.
(J)-Wrócę późno..
Powiedziałam wchodząc na chwilę do salonu. Uśmiechnęłam się i wyszłam wkładając kluczę do torebki. Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej i wyszłam z posiadłości chłopaków. Ujrzałam z dziesięć fanek One Direction. Chyba mnie zauważyły bo zaczęły iść w moją stronę i jeszcze głośniej rozmawiać. Skręciłam i zaczęłam iść w stronę domu mojego i chłopaków.
-Susan!!!
Chciałam iść dalej ale nagle zostałam otoczona ze wszystkich stron.
-Dasz mi autograf!!?
-Jak Ci się układa z Harry'm.
-Przytulisz mnie.
-A mi też dasz autograf?!?!
Przewróciłam oczami.
(J)-Dziewczyny. Ja nie jestem sławna. Jak zobaczycie Harry'ego to z nim rozmawiajcie. Przepraszam Was ale ja idę do pracy.
-To ty pracujesz?!? Przecież jesteś na utrzymaniu Harry'ego.
(J)-Co?!
Odwróciłam się w stronę dziewczyna która wypowiedziała te słowa.
(J)-Skąd Ci to przyszło do głowy?!?
-Ale,ale.
(J)-No. Do widzenia Paniom.
Wymamrotałam i przecisnęłam się przez mały tłum. Zahaczyłam o sklep. Weszłam do niego i wzięłam małą cole w butelce i czekoladowego batonika. Zapłaciłam i wyszłam. Wypiłam chyba z pół butelki i schowałam ją. Otworzyłam batona i zaczęłam go jeść. Coś czuję że będzie jeszcze gorzej.
Oczami Matt'a.
(M)-Ale. Proszę Panie tutaj nie ma Susan. I nie umawiały się Panie.
(R)-Umawiały się. Matt zadzwoń a potem mów czy się umawiały czy nie.
Spojrzałem się za klientki i uśmiechnąłem się. Susan dała mi całusa w kącik ust i wpuściłem wszystkie Panie. Rose zaprowadziła je do jej ''gabinetu''. Westchnąłem i zamknąłem drzwi.
(J)-Riccki!
(R)-Czego!
Usiedliśmy w salonie.
(J)-Zakochałem się.
(R)-No to zajebiście!
(J)-Ona jest typem dziewczyny buntowniczki. I..
Łzy zaczęły spływać po moich policzkach.
(R)-Stary co Ci jest! Pamiętaj! Obojętnie jaka to panienka. Zaryzykuj. Podejdź do niej pocałuj. A jak będzie chciała zaciągnij ją do łóżka!
(J)-Wiesz co! Dobry pomysł! Ja spadam. Idę trochę ulotek poroznosić. Cześć.
Wyszedłem z domu. Zapowiada się bardzo ciekawie.
Mam nadzieję, że się podoba. Przepraszam, że tak późno dodaje rozdział. Nie będę teraz pisąc jak większość dziewczyn którym nie chce się dodawać rozdziałów że mam dużo nauki i lekcji. Bo nie mam dużo nauki i lekcji. Blogi są na pierwszym miejscu ;p Skomentuj jak Ci się podoba i masz jakieś uwagi :)
Do następnego..
11 kwietnia 2013
25 marca 2013
#.4.
Zakończyłam rozmowę z Justin'em i zaczęła się gala. Na początku kategoria na najlepszego wokalistę. Wygrał Bieber. Dalej nie słuchałam. Tylko raz wlepiłam wzrok w Harry'ego i co się dzieje na scenie. Obejrzałam się na swoje lewo i ujrzałam Justin'a Bieber'a który przygląda się mi. Chyba. Obejrzałam się za siebie ale nikogo nie ujrzałam. Uśmiechnęłam się do niego. Odwzajemnił gest.
-Czy moja dziewczyna już flirtuje?
Zapytał się rozbawiony Harry szepcząc mi do ucha. Zaśmiałam się i odwróciłam się w jego stronę. Nasze twarze są bardzo blisko.
-A żebyś wiedział.
Powiedziałam i usłyszałam krzyk prowadzącej.
-Najlepszy zespół roku 2012 to.!................ONE DIRECTION!
Wstałam razem z chłopakami i Danielle. Harry uwiesił swój ucieszony wzrok na mnie. Objął moją twarz w swoje delikatne dłonie i zaczęliśmy się całować. Oczywiście oddaje jego pocałunki.Jestem taka zszokowana.
-Widzimy że jeden z członków One Direction cieszy się razem ze swoją dziewczyną.
Usłyszałam radosny głos prowadzącej i chłopacy za nami zaczęli piszczeć, ze cały świat nas widzi. Powoli zwalniałam pocałunki i Harry oderwał się ode mnie. Spojrzał się w moje oczy i podrapał po karku. Chłopacy zaczęli iść w stronę sceny. Harry ciągle się odwracał w moją stronę i patrzał się na mnie tak chyba zmieszany. Danniele do mnie podeszła i się przytuliłyśmy.
-Kochana. Ty kochasz Harry'ego,prawda.
Zapytała a raczej oznajmiła Dan patrząc się w moje oczy. Kiwnęłam tylko głową i jedna łza spłynęła po moim policzku.
-Kochana nie płacz, tylko wyznaj mu to.
-Co,nie! On mi takie numery robi! Nie ma mowy. Na razie nie!Dan proszę nie mów nikomu.
-Dobrze.
Spojrzałam się na nią smutno i nagle ktoś mnie przytulił. Niall.
-Gratuluje.
Szepnęłam do jego ucha.
-Dziękuje.
Uśmiechnął się i wszyscy usiedliśmy. Harry gdzieś zniknął. Nagle usiadł koło mnie Zayn.
-Susan. Nie powinienem Ci to mówić. Ale Harry i Lou chyba dzisiaj Ci niezły kawał wywiną.Uważaj.
-Nie przejmuje się, i ty też lepiej nie. Znasz ich. Oni nie mogą mi zrobić krzywdy.Paul by ich zabił.
Zaśmiałam się, a Zayn westchnął. Poszedł i usiadł na swoje miejsce. Wyjęłam z swojej kopertówki telefon. Zobaczyłam dwie wiadomości. Weszłam w pierwszą.
Riccioo
Susan! Gratulujemy Ci! Pięknie wyglądasz a ten całus byłby jakbyście się naprawdę kochali. Masz talent!
Pozdrawiamy i całuski,baby<3
Uśmiechnęłam się. Ahh. Szkoda, że nie znają prawdy. Druga jest od Matt'a.
Matioo
Susan,kochanie wyglądasz olśniewająco! A ten całus. O masakra w dobrym słowie.Macie talent aktorski. Pozdrowionka!
Teraz się zaśmiałam. Gala powoli dobiega końca.
-Teraz ogłaszamy wyniki na najpiękniejszą kreację mężczyzny jak i kobiety na tej gali. Nasi internauci głosowali. Zaczniemy od najładniejszej męskiej kreacji.. Tą kategorią wygrywa.....Harry Styles z One Direction!!!
Zaczęły się piski i krzyki. Harry poprawił muszkę i poszedł na scenę. Po chwili Harry wrócił z nagrodą.
-Drugie miejsce Justinn Bieber!!!
Justin przeszedł koło nas i uśmiechnął się do mnie i poszedł na scenę.
-Trzecie miejsce Justinn Timberlake!!!
Jak zwykle coś tam blablabal.
-Teraz kategoria żeńska.Teraz zaczniemy od trzeciego. Trzecie miejsca otrzymuje Kristen Steward!!! Gratuluje!
-Drugie miejsce otrzymuje Lana Del Ray! Gratuluje.!
Dostałam sms szybko wyjęłam
-Susan Martines dziewczyna Harry'ego Styles'a.
Zrobiłam duże oczy,ja? Włożyłam telefon do torebki i wstałam kładąc ją na moje miejsce Minęłam się z Harry'm weszłam z uśmiechem a zarazem szokiem na tą wielką scenę. Kurde wiedziałam, że czegoś zapomniałam.Dopiero teraz się skapnęłam. Szkła kontaktowe!
-Susan. Jak się czujesz?Jesteś pierwszą osobą która nie jest ani aktorką ani piosenkarką i otrzymuje nagrodę za najlepsza kreacje! Jeszcze raz gratuluje.
-Dziękuje bardzo.
Wzięłam nagrodę i wróciłam na swoje miejsce. Wzięłam kopertówkę i usiadłam.
-Ja pierdziele.
Wydukałam sama do siebie.
-Gratuluje.
Usłyszałam głoś Timberlake.
-Dziękuje i też gratuluje.
-Heh.Dzięki. Tak naprawdę nie zależy mi na niej ale zawsze coś.
Uśmiechnął się do mnie i wszyscy zaczęli powoli wychodzić.
-Susan!
Usłyszałam krzyk Liam'a. Szybko wstałam. Szukałam wzrokiem Harry'ego.
-Danielle gdzie Harry?
Zapytałam się ciągle idąc przy Danielle.
-A nie wiem.Na prawdę.
Odpowiedziała i nagle poczułam, że ktoś mnie obejmuje. Spojrzałam się na osobę. Harry lekko się uśmiechnął i wyszliśmy z uśmiechamy z gali. Wszyscy piechotą idą do ogromnej sali zabaw jak to wszyscy mówią. Jest ona koło miejsca urządzania gali. Harry przepuścił mnie. Liam zaprowadził nas do naszego stolika i usiedliśmy. Po chwili dostaliśmy różne drinki.Po paru minutach zauważyłam jak Harry flirtuje z jakąś dziewczyn ą. Ten pierdolony kobieciarz.
-Ehh.
Westchnęłam i wypiłam kolejnego drinka.
Mam nadzieję, że się podoba. Jak myślicie co będzie dalej?
KOMENTUJCIE !! NIE MA TEGO CHOLERNEGO KODU!
-Czy moja dziewczyna już flirtuje?
Zapytał się rozbawiony Harry szepcząc mi do ucha. Zaśmiałam się i odwróciłam się w jego stronę. Nasze twarze są bardzo blisko.
-A żebyś wiedział.
Powiedziałam i usłyszałam krzyk prowadzącej.
-Najlepszy zespół roku 2012 to.!................ONE DIRECTION!
Wstałam razem z chłopakami i Danielle. Harry uwiesił swój ucieszony wzrok na mnie. Objął moją twarz w swoje delikatne dłonie i zaczęliśmy się całować. Oczywiście oddaje jego pocałunki.Jestem taka zszokowana.
-Widzimy że jeden z członków One Direction cieszy się razem ze swoją dziewczyną.
Usłyszałam radosny głos prowadzącej i chłopacy za nami zaczęli piszczeć, ze cały świat nas widzi. Powoli zwalniałam pocałunki i Harry oderwał się ode mnie. Spojrzał się w moje oczy i podrapał po karku. Chłopacy zaczęli iść w stronę sceny. Harry ciągle się odwracał w moją stronę i patrzał się na mnie tak chyba zmieszany. Danniele do mnie podeszła i się przytuliłyśmy.
-Kochana. Ty kochasz Harry'ego,prawda.
Zapytała a raczej oznajmiła Dan patrząc się w moje oczy. Kiwnęłam tylko głową i jedna łza spłynęła po moim policzku.
-Kochana nie płacz, tylko wyznaj mu to.
-Co,nie! On mi takie numery robi! Nie ma mowy. Na razie nie!Dan proszę nie mów nikomu.
-Dobrze.
Spojrzałam się na nią smutno i nagle ktoś mnie przytulił. Niall.
-Gratuluje.
Szepnęłam do jego ucha.
-Dziękuje.
Uśmiechnął się i wszyscy usiedliśmy. Harry gdzieś zniknął. Nagle usiadł koło mnie Zayn.
-Susan. Nie powinienem Ci to mówić. Ale Harry i Lou chyba dzisiaj Ci niezły kawał wywiną.Uważaj.
-Nie przejmuje się, i ty też lepiej nie. Znasz ich. Oni nie mogą mi zrobić krzywdy.Paul by ich zabił.
Zaśmiałam się, a Zayn westchnął. Poszedł i usiadł na swoje miejsce. Wyjęłam z swojej kopertówki telefon. Zobaczyłam dwie wiadomości. Weszłam w pierwszą.
Riccioo
Susan! Gratulujemy Ci! Pięknie wyglądasz a ten całus byłby jakbyście się naprawdę kochali. Masz talent!
Pozdrawiamy i całuski,baby<3
Uśmiechnęłam się. Ahh. Szkoda, że nie znają prawdy. Druga jest od Matt'a.
Matioo
Susan,kochanie wyglądasz olśniewająco! A ten całus. O masakra w dobrym słowie.Macie talent aktorski. Pozdrowionka!
Teraz się zaśmiałam. Gala powoli dobiega końca.
-Teraz ogłaszamy wyniki na najpiękniejszą kreację mężczyzny jak i kobiety na tej gali. Nasi internauci głosowali. Zaczniemy od najładniejszej męskiej kreacji.. Tą kategorią wygrywa.....Harry Styles z One Direction!!!
Zaczęły się piski i krzyki. Harry poprawił muszkę i poszedł na scenę. Po chwili Harry wrócił z nagrodą.
-Drugie miejsce Justinn Bieber!!!
Justin przeszedł koło nas i uśmiechnął się do mnie i poszedł na scenę.
-Trzecie miejsce Justinn Timberlake!!!
Jak zwykle coś tam blablabal.
-Teraz kategoria żeńska.Teraz zaczniemy od trzeciego. Trzecie miejsca otrzymuje Kristen Steward!!! Gratuluje!
-Drugie miejsce otrzymuje Lana Del Ray! Gratuluje.!
Dostałam sms szybko wyjęłam
-Susan Martines dziewczyna Harry'ego Styles'a.
Zrobiłam duże oczy,ja? Włożyłam telefon do torebki i wstałam kładąc ją na moje miejsce Minęłam się z Harry'm weszłam z uśmiechem a zarazem szokiem na tą wielką scenę. Kurde wiedziałam, że czegoś zapomniałam.Dopiero teraz się skapnęłam. Szkła kontaktowe!
-Susan. Jak się czujesz?Jesteś pierwszą osobą która nie jest ani aktorką ani piosenkarką i otrzymuje nagrodę za najlepsza kreacje! Jeszcze raz gratuluje.
-Dziękuje bardzo.
Wzięłam nagrodę i wróciłam na swoje miejsce. Wzięłam kopertówkę i usiadłam.
-Ja pierdziele.
Wydukałam sama do siebie.
-Gratuluje.
Usłyszałam głoś Timberlake.
-Dziękuje i też gratuluje.
-Heh.Dzięki. Tak naprawdę nie zależy mi na niej ale zawsze coś.
Uśmiechnął się do mnie i wszyscy zaczęli powoli wychodzić.
-Susan!
Usłyszałam krzyk Liam'a. Szybko wstałam. Szukałam wzrokiem Harry'ego.
-Danielle gdzie Harry?
Zapytałam się ciągle idąc przy Danielle.
-A nie wiem.Na prawdę.
Odpowiedziała i nagle poczułam, że ktoś mnie obejmuje. Spojrzałam się na osobę. Harry lekko się uśmiechnął i wyszliśmy z uśmiechamy z gali. Wszyscy piechotą idą do ogromnej sali zabaw jak to wszyscy mówią. Jest ona koło miejsca urządzania gali. Harry przepuścił mnie. Liam zaprowadził nas do naszego stolika i usiedliśmy. Po chwili dostaliśmy różne drinki.Po paru minutach zauważyłam jak Harry flirtuje z jakąś dziewczyn ą. Ten pierdolony kobieciarz.
-Ehh.
Westchnęłam i wypiłam kolejnego drinka.
Mam nadzieję, że się podoba. Jak myślicie co będzie dalej?
KOMENTUJCIE !! NIE MA TEGO CHOLERNEGO KODU!
19 marca 2013
#.3.
16 lipiec-TERAŹNIEJSZOŚĆ
...
-Boże.
Obudziłam się i szybko stanęłam na nagi. Co to za okropny hałas. Cholera jasna. Szybko przyłożyłam dłonie do uszu. Cholera. No tak Louis ale on mówił o czymś innym. Po cichu otworzyłam drzwi.
-Cholera jasna Harry!!
Krzyknęłam patrząc się na dwóch chłopaków. Harry i Louis wymyślili naprawdę zabawny żart.
-Jeśli nie odpierze się to to Cię zabije!
Powiedziałam i pacnęłam ich w głowy.
-Za co to?!
Oburzył się Harry.
-Wiedziałam, ze coś mi się w Tobie nie podoba.
-Słuchaj my robimy sobie tylko jaja.
-Czy Twoim zdaniem jest to zabawne gdy jesteś cały a jakiejś papce?!
-No może nie ale zabawnie wyglądasz. Podobasz mi się coraz bardziej.
Nie wiem jak to zrobili ale ta papka znalazła się tylko na moim dekolcie i nigdzie indziej. Zamknęłam im drzwi prze nosem i zakluczyłam je. Spojrzałam nam zegarek w laptopie. Ósma rano. Weszłam do garderoby. Wyjęłam z szafy krótkie czarne szorty i czarną bokserkę. Jeszcze czarną bieliznę. Kapelusz położyłam na półce i poszłam do łazienki z rzeczami. Pierścionek włożyłam do szufladki pod zlewem. Ściągnęłam z siebie wszystko i wrzuciłam do białej pralki którą dopiero teraz zauważyłam. Jest tutaj proszek do prania i płyn. Wsypałam kolorowy proszek i włączyłam pralkę z moją koszulą. Wzięłam ciepły prysznic i umyłam włosy.Ubrałam bieliznę i ciuchy. Nie nakładam makijażu bo i tak będę się zaraz szykować Zeszłam na dół i weszłam do kuchni.
...
-Boże.
Obudziłam się i szybko stanęłam na nagi. Co to za okropny hałas. Cholera jasna. Szybko przyłożyłam dłonie do uszu. Cholera. No tak Louis ale on mówił o czymś innym. Po cichu otworzyłam drzwi.
-Cholera jasna Harry!!
Krzyknęłam patrząc się na dwóch chłopaków. Harry i Louis wymyślili naprawdę zabawny żart.
-Jeśli nie odpierze się to to Cię zabije!
Powiedziałam i pacnęłam ich w głowy.
-Za co to?!
Oburzył się Harry.
-Wiedziałam, ze coś mi się w Tobie nie podoba.
-Słuchaj my robimy sobie tylko jaja.
-Czy Twoim zdaniem jest to zabawne gdy jesteś cały a jakiejś papce?!
-No może nie ale zabawnie wyglądasz. Podobasz mi się coraz bardziej.
Nie wiem jak to zrobili ale ta papka znalazła się tylko na moim dekolcie i nigdzie indziej. Zamknęłam im drzwi prze nosem i zakluczyłam je. Spojrzałam nam zegarek w laptopie. Ósma rano. Weszłam do garderoby. Wyjęłam z szafy krótkie czarne szorty i czarną bokserkę. Jeszcze czarną bieliznę. Kapelusz położyłam na półce i poszłam do łazienki z rzeczami. Pierścionek włożyłam do szufladki pod zlewem. Ściągnęłam z siebie wszystko i wrzuciłam do białej pralki którą dopiero teraz zauważyłam. Jest tutaj proszek do prania i płyn. Wsypałam kolorowy proszek i włączyłam pralkę z moją koszulą. Wzięłam ciepły prysznic i umyłam włosy.Ubrałam bieliznę i ciuchy. Nie nakładam makijażu bo i tak będę się zaraz szykować Zeszłam na dół i weszłam do kuchni.
-Hmm.
Mam ochotę wyjąć herbatę ale za dużo tu drzwiczek.
-Czego moja niezdarka szuka?
Usłyszałam śmiejący się głos.
-Nie wiem czy mogę Ci zaufać.
Odpowiedziałam patrząc się w te jego tęczówki. Znowu przez ciało przeszło mnie ciepłe uczucie. Zawsze gdy go widzę mam dziwne uczucie i lekkie dreszcze.
-Herbaty,zwykłej.
Powiedziałam i westchnęłam. Harry podszedł i wyjął mi 4 opakowania herbat.
-Do koloru i wybory.A i woda jest już zagotowana.Tam.
Powiedział wskazując na czajnik. Wzięłam herbatę w czarnym pojemniku z mapą Londynu. Resztę schowałam i otworzyłam szafkę obok.Znalazłam jedną z najzwyklejszych kubków. Wyjęłam go i wrzuciłam woreczek z herbata. Zalałam wodą i zauważyłam cukier. Jakimś cudem znalazłam łyżeczkę i wsypałam cukier i rozmieszałam herbatę. Łyżeczkę umyłam i włożyłam na swoje miejsce. Wzięłam kubek i poszłam do siebie. Usiadłam na kanapie i zaczęłam pić herbatę. Jak ją skończyłam poszłam do łazienki i z pralki wyjęłam koszulę wyłączając ją. Czyściuteńka Uśmiechnęłam się i powiesiłam na kaloryferze. Zdjęłam wszystko z siebie i zaczęłam się myć i umyłam włosy. Goła stanęłam przed lustrem i zaczęłam je suszyć. Po jakimś czasie owinęłam się ręcznikiem wyjętym z szafki i wyszłam do pokoju. Ujrzałam Harry'ego, rozłożonego na kanapie. Zauważył mnie i chytrze uśmiechnął.
-Czego?
-A tak przyszedłem.
-Yhyy. A tylko coś przeskrobiesz to uduszę. Weszłam do garderoby i zamknęłam ją.. Nie muszę ubierać biustonosza bo ta sukienka ma miseczki i podnosi biust. Ubrałam białe stringi. Założyłam mój puchaty szlafrok i wyszłam z garderoby. Usiadłam przy toaletce nie zwracając uwagi na ''gościa''.
-Odniosę Twój kubek już taki nie jestem. Też muszę jakoś wyglądać przy mojej kobiecie.
Powiedział Harry trzymając kubek i stojąc za mną. Musnął delikatnie moja szyję i wyszedł Ja zaczęłam bardzo starannie się malować.
Oczami Harry'ego,
Kurde!Jaki idiota ze mnie. Czemu musnąłem jej szyję? Sam nie wiem. Ten cholerny impuls. Przy Susan moje ciało zalewa się ciepłem i mam przyjemne dreszcze. Włożyłem kubek do zmywarki i poszedłem do swojego pokoju.Wziąłem prysznic i umyłem włosy. Wysuszyłem je i ubrałem bieliznę. Mocno utrwaliłem swoją fryzurę żelem do włosów i lakierem. Niall zawsze musi na jakieś gale i inne rzeczy nakładać ten cały podkład i puder. Ja nie muszę. Jak to mówią makijażystki mam idealną cerę. Ubrałem swój czarny garnitur i buty. Przejrzałem się w lustrze. Cały ja. Ale dobrze wyglądam. Susan powinna się cieszyć, ze ma takiego faceta a nie kogoś innego. Boże,co ja pierniczę Ja z nią nie jestem,chociaż. Boże. Założyłem jeszcze czarną muszkę. Susan powinna być zadowolona. Mam genialny tors i fajny charakter. Chociaż może jestem zbyt wredny dla niej.
Oczami Susan.
Makijaż gotowy. Poprawiłam szlafrok i zeszłam na dół. Zjadłam jakąś kanapkę i wróciłam. Zrobiłam jeszcze usta. Weszłam do garderoby i rzuciłam szlafrok. Ubrałam sukienkę i szpilki. Mój wydatny biust się podniósł. Uśmiechnęłam się. Wzięłam jeszcze kremową kopertówkę i biżuterię. Włożyłam cała biżuterię i wylałam na siebie pół buteleczki ulubionych perfum. Do kopertówki włożyłam telefon,gumy,chusteczki,małą buteleczkę płynu do demakijażu, dwa patyczki higieniczne, kredkę do oczu, szminkę, i tusz do rzęs. Prze robieniem ust umyłam solidnie zęby. Teraz wsadziłam sobie 5 mego mocnych miętowych gum. Cholera ale ostre. Ale czego się nie robi dla pięknego wyglądu. Niczego nie zapomniałam. Poprawiłam jeszcze usta i wyszłam z pokoju. Powoli zaczęłam schodzić po schodach. Chłopacy już stoją przy drzwiach Boże jak im się oczy świecą. Harry okrążył mnie całą.
-Pięknie wyglądasz.
Pierwszy raz normalnie się odezwał. Uśmiechnęłam się a od to odwzajemnił. Zauważyłam mulatkę.
-Jestem Danielle a ty zapewne Susan?
-Tak.
Już poznałam się z dziewczyną Liam'a chwilę pogadałyśmy i wyszliśmy wszyscy przed dom. Wzięłam Harry'ego pod ramię a po nas Liam'am z Danielle. Ciągle mam ten cholerny uśmiech Przed wyjściem z domu wyrzuciłam gumy w ust. Louis mocniej mnie do siebie przyciągnął. Czuje jego perfumy. Boże,jakie cudowne. Wyszliśmy przed bramę i wsiedliśmy do limuzyny. Usiadłam koło drzwi a Harry obok mnie. Zabrał swoją rękę ze mnie i zaczął rozmawiać z chłopakami. Przede mną siedzi Danielle. Pierwsza wychodzę ja potem Harry. Po nas Danielle i Liam i reszta. Westchnęłam i zaczęłam patrzeć się przez okno.
-Susan wszystko gra.
-Tak,tak. A czemu pytasz.
-Po prostu.
Mulatka się uśmiechnęła odwzajemniłam gest i wlepiłam wzrok w przechodniów. Po iluś minutach dotarliśmy.
-Susan. Wykaż się.
Usłyszałam głos Harry'ego.
-A co nie wierzysz we mnie?
Ale cham z niego!Nie usłyszałam odpowiedzi bo kierowca otworzył drzwi. Powoli wyszłam i po chwili koło mnie znalazł się uśmiechnięty Harry. Delikatnie objął mnie w biodrach. Poczułam przyjemny dreszcz. Uśmiech z mojej twarzy też nie schodzi.Czuje ciągle wzrok Harry'ego na mnie. A najbardziej na biust. Wiem, że jest on genialny,hehe. Ten cały blask fleszu. Zaczęliśmy iść powoli do wejścia. W tym roku światowa gala odbywa się w Londynie. Moje i Harry'ego. Nasze spojrzenia się spotkały. Weszliśmy do środka. Przed nami pojawili się chłopacy. Harry złapał mnie za rękę i szliśmy dalej. Usiedliśmy przed ogromną sceną. Harry usiadł po mojej prawej i położył swoją dłoń na moim udzie. Jeszcze bardziej się uśmiechnęłam. Położyłam swoją dłoń na jego dłoni. Spojrzał się na mnie. Po mojej lewej usiadł nie kto inny jak Justin Timberlake. Mocniej ścisnęłam dłoń Harry'ego.
-Coś nie tak?
Zapytał się Harry.Wow. Wyrzuty sumienia?
-Justin Timberlake siedzi obok mnie. Bożzz.
Zapiszczałam mu do ucha.
Zapiszczałam mu do ucha.
-Cześć Justin. Poznaj moją dziewczynę,Susan.
Justin wlepił wzrok we mnie i uśmiechnął się.
-Cześć.
Powiedział Justin.. Zaczęłam rozmawiać z Justine'm o jego nowej płycie. Bardzo się cieszy, że go lubię. Haha lubię? To mało powiedziane. Ja go kocham! Miałam już tyle wywiadów i sesji zdjęciowych z chłopakami. Już mieszkam z nimi 13 dni. Jak to szybko minęło. Ta gala jest bardzo ważna. Ciekawe co z tego wyniknie.
MAM NADZIEJĘ ŻE SIĘ PODOBA.: )
KOMENTUJCIE!
MAM NADZIEJĘ ŻE SIĘ PODOBA.: )
KOMENTUJCIE!
13 marca 2013
#.2.
Poszłam na górę i wyjęłam duża walizkę. Zaczęłam wkładać nowe ciuchy i te stare które są dobre.Oczywiście jeszcze kosmetyki,biżuteria,buty. Włożyłam trzy części Zmierzchu,słuchawki i jakieś lusterko,album na zdjęcia,zdjęcia,kremy,leki,i inne różne rzeczy. To torby na laptop włożyłam laptop,ładowarkę do niego i bezprzewodowy internet. Do podręcznej torebki włożyłam potrzebne kosmetyki,telefon, portfel z furą kasy,gumy do żucia,długopis,małe karteczki, chusteczki higieniczne i pilniczek do paznokci. Jejciu,jaki ten pokój pusty i łazienka. Aaa! Włożyłam jeszcze trzy różnej wielkości białe ręczniki. Zapomniałam bym o stroju kąpielowym. Pusto tu i to cholernie. Westchnęłam. Zostawiłam na parapecie czarne rurki z wysokim stanem, czarne szpilki i różową koszulę w białe cienkie pionowe paski. Do tego mój złoty pierścionek.Zmyłam makijaż, wzięłam prysznic. Ubrałam bieliznę i schowałam dzisiejsze ciuchy do walizki. Położyłam się na łóżku i zasnęłam bez długiego myślenia.''-KONIEC WSPOMNIEŃ
2 lipiec-pół miesiąca wcześniej:(wspomnienia)
-Daj,wezmę Twoją walizkę.
-Naprawdę nie trzeba.
Paul otworzył kluczem bramę i weszliśmy przed nią. Dał mi pęk kluczy i wytłumaczył, ze to moje klucze. Weszliśmy do domu. Boże jak tu głośno. Już mi się tutaj podoba. Paul postawił walizkę. Ja położyłam laptop i torebkę
-Ja nalegam.
Uśmiechnął się miło i wziął moją walizkę. Po paru minutach stanęliśmy przed dużym domem ogrodzonym dużym murem. Stado reporterów stoi przed bramą. Pa koło walizki i poszłam z Paul'em. Weszliśmy zapewne do salonu. Pięć par oczu skierowało się w moją stronę. Uśmiechnęłam się.Boże,ale ciacha .Ten z włosami do góry. Ma taką piękną brzoskwiniową cerą. Ale oni są wysocy. Drugi jakie on ma piękną karnację i też ma kapelusz. Trzeci jest taki słodki. Mrr. Czwarty jest super zbudowany i taki,taki męski. A piąty. Boże,ale ciasteczko. Haha. Nasze spojrzenia się spotkały. Ale on jest sexy. Te jego tęczówki. Mają. Boże,są genialne,on cały jest genialny. Te włosy. Te loki. Masakra w dobrym znaczeni, ahh.
-Susan,Susann.
-Słucham?
Zapytałam wychodząc z transu i powoli odrywając wzrok z przystojniaka.
-Ahh. Ta młodzież. Chłopacy Cię oprowadzą po domu i pokażą pokój. Ja lecę. Będę jutro bądźcie gotowi i (T.i) mamy dla Ciebie kreacje. Masz ją w pokoju. Tam masz cały komplet potrzebny na jutrzejszą galę.
-Proszę odetną kwotę za tamte ciuchy z wypłaty.
-No dobrze. To wiesz minus 3 tysiące funtów.
-Dobrzee.
Co?!?!Tam czekają na mnie rzeczy za 3 tysiące funtów. Paul westchnął i wyszedł.Oparłam się o framugę.
-Choć może ja Cię oprowadzę.
Złapał mnie pod ramię ten męski.
-Jestem Liam.
Uśmiechnął się i wziął moją walizkę. Ja wzięłam torebkę i torbę z laptopem.
-Tam,naprzeciwko jest kuchni,możesz ciągle z niej korzystać. Po lewej to salon w którym byliśmy przed chwilą Po prawej jest wiesz taka główna łazienka. Teraz choć na górę.
Poszliśmy schodami na górę.
-Więc. Pierwsze drzwi po prawej to pokój Niall'a, blondyna. Potem drugie po prawej to mój pokój. Naprzeciwko Niall'a, Louis. Naprzeciwko mojego, Zayn'a. Twój jest na końcu po lewej a naprzeciwko Twojego, Harry.. Każdy pokój ma swoją łazienkę. Nad nami jest małe studio i taka wiesz sala do imprez.Nie mamy windy,bo po co?
Zaśmialiśmy się i zaczęliśmy iść w stronę mojego pokoju. Liam mnie przepuścił i weszłam do niego. Wow. Duży beżowy pokój z białymi meblami i dużym białym łóżkiem z baldachimem. Jest biały żyrandol i duże lustro przy którym jest toaletka. Dość duża. Na łóżku zobaczyłam sukienkę i parę butów. Położyłam torebkę i laptop na toaletce i wzięłam w ręce sukienkę całą lekko beżową bez tych brązowych kwiatków. Obok w kolorze sukienki szpilki. Akurat mam śliczne jasno beżowe koszycki piękny naszyjnik w komplecie i jeszcze bransoletkę. Wydałam na ten zestaw biżuterii 250 funtów.
-Dziękuje.
Powiedziałam zauważając jak Liam kładzie walizkę.
-O 15. Zejdź na obiad. i powiem sami gotujemy. Harry jest dobry w te klocki. Jesteśmy normalni Sami sprzątamy,gotujemy. I normalnie jak rodzina siadamy przy stole w kuchni.
Zaczęłam wkładać w szafę moje ciuchy. Część na wieszak a część na półeczki. Bieliznę wsadziłam w specialne koszyki. I nie tylko bieliznę ale i takie rzeczy jak skarpetki, podkolanówki i rajstopy. Jest akurat 14.09.Wyszłam z tej niby garderoby.Ta szafa jest ogromna. Taka że na wprost jest szafa z lustrem i po bokach i jest trochę miejsca na przebieranie się. Wyjęłam dość duża kosmetyczkę i mniejszą z torebki. Zaczęłam ładnie ustawiać na toaletce wszystko. Jeszcze koło niej są półeczki z koszyczkami też na kosmetyki. Uporządkowałam tam i wyjęłam moją torebkę do szkoły. Wsadziłam ją do szafy. Wszystkie rzeczy z torebki podręcznej wyrzuciłam na łóżko i też ją schowałam do szafy. Książki do szkoły i Zmierzch ułożyłam na półeczce koło drzwi do łazienki.Jeszcze laptop wylądował na stoliku koło brązowej kanapy i przezroczystym stoliku Wyjęłam też ładowarkę i bezprzewodowy internet. Torbę na laptopa oparłam o komodę. Słuchawki też położyłam na stoliku.Moje płyt wylądowały w specjalnym stojaku na płyty. Zajęły pój stojaka. Hehe. Piękny ten pokój i garderoba. Weszłam do drzwi obok garderoby.
-Wow.
Wydusiłam z siebie. Na przeciw mnie jest lustro pod nim umywalka która jest na brązowym blacie który ciągnie się na całą ścianę. Ta ściana ma z dwa metry. Jak się spojrzy na prawo jest prysznic a na lewo toaleta. Koło prysznica po prawej jest dość duża wanna. Cała łazienka ma beżowy oddcień. Wyszłam z niej i wzięłam ręczniki i kolejną kosmetyczkę. Jeden ręcznik włożyłam do szafki. Jeden mały zawiesiłam na specjalnym wieszaczku i jeden koło tego małego. Wyjęłam jakieś maszynki,pianki do golenia, szampony do włosów, kulki musujące do kąpieli i żele pod prysznic. Wszystko ładnie ułożyłam na półeczkach. Super. Wyszłam z łazienki zamykając drzwi i do komody zaczęłam wkładać różne rzeczy z mojej torebki. Chusteczki włożyłam do łazienki. Jedną paczuszkę położyłam na toaletce a drugą włożyłam do szafki nocnej. W której jeszcze wylądowały gumy do życia,telefon,klucze i portfel. Podłączyłam jeden koniec kabla do gniazdka a drugi do laptopa. Otworzyłam go i włączyłam. Podłączyłam internet. Po chwili zaczęłam przeglądać internet.-KONIEC WSPOMNIEŃ
BŁAGAM KOMENTUJCIE I ZAZNACZAJCIE POD SPODEM!
Przepraszam za wszelakie błędy. Mam nadzieję, że się podoba. Takie wspomnienia Rose z paru dni.
2 lipiec-pół miesiąca wcześniej:(wspomnienia)
-Daj,wezmę Twoją walizkę.
-Naprawdę nie trzeba.
Paul otworzył kluczem bramę i weszliśmy przed nią. Dał mi pęk kluczy i wytłumaczył, ze to moje klucze. Weszliśmy do domu. Boże jak tu głośno. Już mi się tutaj podoba. Paul postawił walizkę. Ja położyłam laptop i torebkę
-Ja nalegam.
Uśmiechnął się miło i wziął moją walizkę. Po paru minutach stanęliśmy przed dużym domem ogrodzonym dużym murem. Stado reporterów stoi przed bramą. Pa koło walizki i poszłam z Paul'em. Weszliśmy zapewne do salonu. Pięć par oczu skierowało się w moją stronę. Uśmiechnęłam się.Boże,ale ciacha .Ten z włosami do góry. Ma taką piękną brzoskwiniową cerą. Ale oni są wysocy. Drugi jakie on ma piękną karnację i też ma kapelusz. Trzeci jest taki słodki. Mrr. Czwarty jest super zbudowany i taki,taki męski. A piąty. Boże,ale ciasteczko. Haha. Nasze spojrzenia się spotkały. Ale on jest sexy. Te jego tęczówki. Mają. Boże,są genialne,on cały jest genialny. Te włosy. Te loki. Masakra w dobrym znaczeni, ahh.
-Susan,Susann.
-Słucham?
Zapytałam wychodząc z transu i powoli odrywając wzrok z przystojniaka.
-Ahh. Ta młodzież. Chłopacy Cię oprowadzą po domu i pokażą pokój. Ja lecę. Będę jutro bądźcie gotowi i (T.i) mamy dla Ciebie kreacje. Masz ją w pokoju. Tam masz cały komplet potrzebny na jutrzejszą galę.
-Proszę odetną kwotę za tamte ciuchy z wypłaty.
-No dobrze. To wiesz minus 3 tysiące funtów.
-Dobrzee.
Co?!?!Tam czekają na mnie rzeczy za 3 tysiące funtów. Paul westchnął i wyszedł.Oparłam się o framugę.
-Choć może ja Cię oprowadzę.
Złapał mnie pod ramię ten męski.
-Jestem Liam.
Uśmiechnął się i wziął moją walizkę. Ja wzięłam torebkę i torbę z laptopem.
-Tam,naprzeciwko jest kuchni,możesz ciągle z niej korzystać. Po lewej to salon w którym byliśmy przed chwilą Po prawej jest wiesz taka główna łazienka. Teraz choć na górę.
Poszliśmy schodami na górę.
-Więc. Pierwsze drzwi po prawej to pokój Niall'a, blondyna. Potem drugie po prawej to mój pokój. Naprzeciwko Niall'a, Louis. Naprzeciwko mojego, Zayn'a. Twój jest na końcu po lewej a naprzeciwko Twojego, Harry.. Każdy pokój ma swoją łazienkę. Nad nami jest małe studio i taka wiesz sala do imprez.Nie mamy windy,bo po co?
Zaśmialiśmy się i zaczęliśmy iść w stronę mojego pokoju. Liam mnie przepuścił i weszłam do niego. Wow. Duży beżowy pokój z białymi meblami i dużym białym łóżkiem z baldachimem. Jest biały żyrandol i duże lustro przy którym jest toaletka. Dość duża. Na łóżku zobaczyłam sukienkę i parę butów. Położyłam torebkę i laptop na toaletce i wzięłam w ręce sukienkę całą lekko beżową bez tych brązowych kwiatków. Obok w kolorze sukienki szpilki. Akurat mam śliczne jasno beżowe koszycki piękny naszyjnik w komplecie i jeszcze bransoletkę. Wydałam na ten zestaw biżuterii 250 funtów.
-Dziękuje.
Powiedziałam zauważając jak Liam kładzie walizkę.
-O 15. Zejdź na obiad. i powiem sami gotujemy. Harry jest dobry w te klocki. Jesteśmy normalni Sami sprzątamy,gotujemy. I normalnie jak rodzina siadamy przy stole w kuchni.
Zaczęłam wkładać w szafę moje ciuchy. Część na wieszak a część na półeczki. Bieliznę wsadziłam w specialne koszyki. I nie tylko bieliznę ale i takie rzeczy jak skarpetki, podkolanówki i rajstopy. Jest akurat 14.09.Wyszłam z tej niby garderoby.Ta szafa jest ogromna. Taka że na wprost jest szafa z lustrem i po bokach i jest trochę miejsca na przebieranie się. Wyjęłam dość duża kosmetyczkę i mniejszą z torebki. Zaczęłam ładnie ustawiać na toaletce wszystko. Jeszcze koło niej są półeczki z koszyczkami też na kosmetyki. Uporządkowałam tam i wyjęłam moją torebkę do szkoły. Wsadziłam ją do szafy. Wszystkie rzeczy z torebki podręcznej wyrzuciłam na łóżko i też ją schowałam do szafy. Książki do szkoły i Zmierzch ułożyłam na półeczce koło drzwi do łazienki.Jeszcze laptop wylądował na stoliku koło brązowej kanapy i przezroczystym stoliku Wyjęłam też ładowarkę i bezprzewodowy internet. Torbę na laptopa oparłam o komodę. Słuchawki też położyłam na stoliku.Moje płyt wylądowały w specjalnym stojaku na płyty. Zajęły pój stojaka. Hehe. Piękny ten pokój i garderoba. Weszłam do drzwi obok garderoby.
-Wow.
Wydusiłam z siebie. Na przeciw mnie jest lustro pod nim umywalka która jest na brązowym blacie który ciągnie się na całą ścianę. Ta ściana ma z dwa metry. Jak się spojrzy na prawo jest prysznic a na lewo toaleta. Koło prysznica po prawej jest dość duża wanna. Cała łazienka ma beżowy oddcień. Wyszłam z niej i wzięłam ręczniki i kolejną kosmetyczkę. Jeden ręcznik włożyłam do szafki. Jeden mały zawiesiłam na specjalnym wieszaczku i jeden koło tego małego. Wyjęłam jakieś maszynki,pianki do golenia, szampony do włosów, kulki musujące do kąpieli i żele pod prysznic. Wszystko ładnie ułożyłam na półeczkach. Super. Wyszłam z łazienki zamykając drzwi i do komody zaczęłam wkładać różne rzeczy z mojej torebki. Chusteczki włożyłam do łazienki. Jedną paczuszkę położyłam na toaletce a drugą włożyłam do szafki nocnej. W której jeszcze wylądowały gumy do życia,telefon,klucze i portfel. Podłączyłam jeden koniec kabla do gniazdka a drugi do laptopa. Otworzyłam go i włączyłam. Podłączyłam internet. Po chwili zaczęłam przeglądać internet.-KONIEC WSPOMNIEŃ
BŁAGAM KOMENTUJCIE I ZAZNACZAJCIE POD SPODEM!
Przepraszam za wszelakie błędy. Mam nadzieję, że się podoba. Takie wspomnienia Rose z paru dni.
12 marca 2013
#.1.
1 lipiec-wspomnienia.
Oczami Susan.
Oczami Susan.
-Ale ja?
Zapytałam z niedowierzaniem.
-Tygodniowo będziesz dostawać 10 tysięcy jak dobrze będziesz sobie radzić. Masz tylko udawać bardzo kochającą dziewczynę Harry'ego. Ale bądź sobą. Tutaj masz zaliczkę.
Powiedział jeszcze raz Paul i podał mi kopertę.
-5 tysięcy.
Powiedział i uśmiechnął się.
-Dobrze.Zgadzam się.
Przeczytałam jeszcze raz umowę i podpisałam ją. Uśmiechnęłam się i wzięłam kopertę. Schowałam ją do mojej torebki. Paul jeszcze powiedział, że jutro mam przyjść do MSC i pójdziemy do chłopaków. Mam u nich mieszkać. Nawet spoko. Tylko, że aż 6 miesięcy. Ale jest ok. Trochę kasy mi się przyda. Chociaż mam jej pod dostatek. Powolnym krokiem zaczęłam zmierzać do domu........Po 10 minutach weszłam do domu zamykając go na klucz. Rutyna. Weszłam do kuchni w której słychać śmiechy moich kupli. Usiadłam na blacie kuchennym i się uśmiechnęłam.
-Mam pracę!6 miesiączką,kochani.
-Co,gdzie?
Zapytał się Matt i spojrzał się na mnie.
-Mam udawać dziewczynę Harry'ego Styles'a. Rozumiecie?!?! Będę musiała jutro się do nich wprowadzić na ten okres. Więc nie będę płacić za czynsz.Mam nadzieję, ze się zgadzacie.
-Ja się zgadzam,korzystaj i pamiętaj to jest też Twój dom! Zawsze możesz się tu wprowadzić.
-Ale nie dałeś mi skończyć.
Lekko warknęłam.
-Będę płacić 2/3 lub 1/3 tego co płaciłam. Tutaj nadal będą przychodzić kobiety na makijaż,tak?
-Oczywiście.
Teraz wtrącił się Riccki i mnie przytulił. Na mojej twarzy widnieje szeroki uśmiech.
-Ale stop,czekaj. Ty nie nie na widzisz tego całego Harry'ego.
-Nie wiem. Nie znam go ale poznam go i resztę ciach.
Uśmiechnęłam się i poszłam na górę. Weszłam do swojego pokoju zamykając go na klucz. Zawsze to robię od małego. Weszłam do garderoby. Zaczęłam przymieżać ciuchy.
3 godziny później czyli 15.
-Boże.
Jęknęłam patrząc się na łóżko. Tylko różowa koszula w białe pionowe paski, blusko biustonosz z ćwiekami czerwone trampki, czarne szpilki i czarne rurki są na mnie dobre. Reszta butów i ciuchów jest nie dobra. Nie wliczając bielizny. A jakieś podkolanówki, skarpetki, ciuchy są niedobre! Ma małe. Masakra. Ale. Rewelka! Wzięłam szybko telefon z torebki.
-Hej Alex, tutaj Susan. Mam pytanie chciałabyś ode mnie od kupić ciuchy,jakieś buty?
-Tak oczywiście!Mogę wpaść za chwilę?
-Oczywiście! Czekam.
Jupii!! Sprzedam ciuszki i kolejna kasa pójdzie do portfela Alex jest to nasza sąsiadka Ma 16 lat i jest spoko. Czasem wpada do nas na pogaduchy i piwo. Usłyszałam dzwonek i zbiegłam na dół.
-Hejoo! Chodź.!
Wpuściłam Alex. Ona przywitała się z chłopakami i poszłyśmy na górę. Zamknęłam pokój tłumacząc, ze chłopacy.
-Wow. Prawie cała garderoba!
-Wiem właśnie. Tylko te ciuchy na łóżku i buty i na mnie są na mnie dobre. Ugh. Powtarzam się.
Zaśmiałyśmy się. Alex zaczęłam przeglądać buty. Wzięła chyba wszystkie i usiadła na podłodze przed łóżkiem. Zaczęłam je przymierzać. O dziwo tylko dwie pary są niedobre.
-Biorę te wszystkie.
Wskazała na dobre buty. Schowałam te dwie pary do garderoby. Alex wybrała jeszcze jakieś sukienki,spódniczki,rurki,bluzki,sweterki. Więc za każdą parę wzięłam po 20 funtów a za jakieś inne ciuchy po 40 funtów. Zgodziła się. Więc zapłaciłam mi 780 funtów i wyszła z pełnymi torbami ciuchów i butów. Jakiejś rajstopy,skarpetki wyrzuciłam do mojego małego śmietnika. Wzięłam torebkę włożyłam telefon. Wyszłam z pokoju zamknęłam go na klucz i schowałam klucz do torebki.
-Ej no! Nie pić mi piwa! Idziecie ze mną na zakupy! Koniec kropka!
Chłopacy coś tam po marudzili i po 10 minutach wyszliśmy dobrze zamykając dom. Po jakimś czasie weszliśmy do ogromnego centrum handlowego. Weszłam z nimi do sklepu z bielizną. Zaczęli gadać że nie wejdą tam a ni nic ale powiedziałam co chce kupić i odetchnęli.
-Mhmm. Chyba częściej będę tutaj przychodzić z Tobą Rose.
Westchnął Matt przyglądając się bieliźnie i puszczając oczka jakimś szczerzącym się laską w jego stronę. Zgarnęłam 5 par skarpetek. Dwie pary białych,dwie pary czarnych i jedne błękitne Wzięłam podkolanówki wie pary i cienkie rajstopy. Trzy pary beżowych,trzy pary czarnych i dwie pary białych. Zapłaciłam niecałe 15 funtów i poszliśmy do sklepu z elegancką modą dla młodych. Haha, tak ten sklep się nazywa. Wzięłam kapelusz, czarne rurki z wysokim stanem i koszulę beżową w krwiste pionowe paski. Przymierzyłam to i pokazałam się chłopakom. Miałam mało zdejmowania bo mam na sobie niebieskie sandały, krótkie kolorowe szorty i przewiewną białą bluzkę na krótki rękaw. Chłopacy jak to oni zagwizdali i od razu dostali opieprz od ekspedientki. Wybuchliśmy śmiechem. Przebrałam się i poszłam do kasy z wybranymi rzeczami. Zauważyłam czarną sky'aje. Ubrałam ją i też wzięłam. Zapłaciłam i poszliśmy dalej i dalej. Kupiłam jeszcze czarne szorty jak zwykle na samą pupę. Błękitne trampki, niebieskie japonki,bluzkę na krótki rękaw z koronką, czarną obcisłą sukienkę, turkusowe rurki,szarą bluzkę na krótki rękaw z niebieskim smerfem,niebieskie i czarne bransoletki i szare trampki. Białą,czarną i niebieską bokserkę, czarną bejsbolówkę Oczywiście nie obeszło się bez nowych kosmetyków. Tamte wypierdzielę do kosza. Lub oddam za darmo Alex. Wróciliśmy około 21 do domu. Centrum jest otwarte do 22. Zaniosłam zakupy do siebie. Nie zamykałam już tego cholernego pokoju.
-Jutro mnie już tu nie będzie.Szkoda.
Powiedziałam i zrobiliśmy grupowy uścisk. Jutro o 13 muszę być w MSC. Paul przełożył godzinę.
Pierwszy rozdział :) Przepraszam za błędy i mam nadzieję, ze podoba się.
NIE MA WERYFIKACJI OBRAZKOWEJ!(CZYLI NIE MA KODU!)
Uśmiechnęłam się i poszłam na górę. Weszłam do swojego pokoju zamykając go na klucz. Zawsze to robię od małego. Weszłam do garderoby. Zaczęłam przymieżać ciuchy.
3 godziny później czyli 15.
-Boże.
Jęknęłam patrząc się na łóżko. Tylko różowa koszula w białe pionowe paski, blusko biustonosz z ćwiekami czerwone trampki, czarne szpilki i czarne rurki są na mnie dobre. Reszta butów i ciuchów jest nie dobra. Nie wliczając bielizny. A jakieś podkolanówki, skarpetki, ciuchy są niedobre! Ma małe. Masakra. Ale. Rewelka! Wzięłam szybko telefon z torebki.
-Hej Alex, tutaj Susan. Mam pytanie chciałabyś ode mnie od kupić ciuchy,jakieś buty?
-Tak oczywiście!Mogę wpaść za chwilę?
-Oczywiście! Czekam.
Jupii!! Sprzedam ciuszki i kolejna kasa pójdzie do portfela Alex jest to nasza sąsiadka Ma 16 lat i jest spoko. Czasem wpada do nas na pogaduchy i piwo. Usłyszałam dzwonek i zbiegłam na dół.
-Hejoo! Chodź.!
Wpuściłam Alex. Ona przywitała się z chłopakami i poszłyśmy na górę. Zamknęłam pokój tłumacząc, ze chłopacy.
-Wow. Prawie cała garderoba!
-Wiem właśnie. Tylko te ciuchy na łóżku i buty i na mnie są na mnie dobre. Ugh. Powtarzam się.
Zaśmiałyśmy się. Alex zaczęłam przeglądać buty. Wzięła chyba wszystkie i usiadła na podłodze przed łóżkiem. Zaczęłam je przymierzać. O dziwo tylko dwie pary są niedobre.
-Biorę te wszystkie.
Wskazała na dobre buty. Schowałam te dwie pary do garderoby. Alex wybrała jeszcze jakieś sukienki,spódniczki,rurki,bluzki,sweterki. Więc za każdą parę wzięłam po 20 funtów a za jakieś inne ciuchy po 40 funtów. Zgodziła się. Więc zapłaciłam mi 780 funtów i wyszła z pełnymi torbami ciuchów i butów. Jakiejś rajstopy,skarpetki wyrzuciłam do mojego małego śmietnika. Wzięłam torebkę włożyłam telefon. Wyszłam z pokoju zamknęłam go na klucz i schowałam klucz do torebki.
-Ej no! Nie pić mi piwa! Idziecie ze mną na zakupy! Koniec kropka!
Chłopacy coś tam po marudzili i po 10 minutach wyszliśmy dobrze zamykając dom. Po jakimś czasie weszliśmy do ogromnego centrum handlowego. Weszłam z nimi do sklepu z bielizną. Zaczęli gadać że nie wejdą tam a ni nic ale powiedziałam co chce kupić i odetchnęli.
-Mhmm. Chyba częściej będę tutaj przychodzić z Tobą Rose.
Westchnął Matt przyglądając się bieliźnie i puszczając oczka jakimś szczerzącym się laską w jego stronę. Zgarnęłam 5 par skarpetek. Dwie pary białych,dwie pary czarnych i jedne błękitne Wzięłam podkolanówki wie pary i cienkie rajstopy. Trzy pary beżowych,trzy pary czarnych i dwie pary białych. Zapłaciłam niecałe 15 funtów i poszliśmy do sklepu z elegancką modą dla młodych. Haha, tak ten sklep się nazywa. Wzięłam kapelusz, czarne rurki z wysokim stanem i koszulę beżową w krwiste pionowe paski. Przymierzyłam to i pokazałam się chłopakom. Miałam mało zdejmowania bo mam na sobie niebieskie sandały, krótkie kolorowe szorty i przewiewną białą bluzkę na krótki rękaw. Chłopacy jak to oni zagwizdali i od razu dostali opieprz od ekspedientki. Wybuchliśmy śmiechem. Przebrałam się i poszłam do kasy z wybranymi rzeczami. Zauważyłam czarną sky'aje. Ubrałam ją i też wzięłam. Zapłaciłam i poszliśmy dalej i dalej. Kupiłam jeszcze czarne szorty jak zwykle na samą pupę. Błękitne trampki, niebieskie japonki,bluzkę na krótki rękaw z koronką, czarną obcisłą sukienkę, turkusowe rurki,szarą bluzkę na krótki rękaw z niebieskim smerfem,niebieskie i czarne bransoletki i szare trampki. Białą,czarną i niebieską bokserkę, czarną bejsbolówkę Oczywiście nie obeszło się bez nowych kosmetyków. Tamte wypierdzielę do kosza. Lub oddam za darmo Alex. Wróciliśmy około 21 do domu. Centrum jest otwarte do 22. Zaniosłam zakupy do siebie. Nie zamykałam już tego cholernego pokoju.
-Jutro mnie już tu nie będzie.Szkoda.
Powiedziałam i zrobiliśmy grupowy uścisk. Jutro o 13 muszę być w MSC. Paul przełożył godzinę.
Pierwszy rozdział :) Przepraszam za błędy i mam nadzieję, ze podoba się.
NIE MA WERYFIKACJI OBRAZKOWEJ!(CZYLI NIE MA KODU!)
Subskrybuj:
Posty (Atom)